|
17.02.2010, 20:45, Estádio do Dragão, Porto, Portugalia UEFA Champions League, 1/8 finału (pierwszy mecz) FC PORTO - ARSENAL LONDON FC 2 - 1
1-0 11' Łukasz Fabiański (samobójczy, asysta Silvestre Manuel Gonçalves Varela) 1-1 18' Sulzeer Jeremiah Campbell (głową, asysta Tomáš Rosický) 2-1 51' Radamel Falcao García Zárate (lewą nogą, asysta Rúben Micael Freitas da Ressureição)
FC Porto: Helton da Silva Arruda - Jorge Ciro Fucile Perdomo, Rolando Jorge Pires da Fonseca, Bruno Eduardo Regufe Alves, Álvaro Daniel Pereira Barragán - Fernando Francisco Reges - Rúben Micael Freitas da Ressureição (85' Fernando Daniel Belluschi), Raul José Trindade Meireles (68' Tomás Costa) - Givanildo Vieira de Souza (81' Mariano Nicolás González), Silvestre Manuel Gonçalves Varela - Radamel Falcao García Zárate (António Alberto Bastos Pimparel - Maicon Pereira Roque, Hugo Miguel Almeida Costa Lopes, Freddy Alejandro Guarín Vásquez) Trener: Manuel Jesualdo Ferreira
Arsenal London FC: Łukasz Fabiański - Bacary Sagna, Sulzeer Jeremiah Campbell, Thomas Vermaelen, Gaël Clichy - Francesc Fàbregas i Soler, Denílson Pereira Neves, Vassiriki Abou Diaby - Samir Nasri (88' Emmanuel Eboué), Tomáš Rosický (68' Theo James Walcott) - Nicklas Bendtner (83' Carlos Alberto Vela Garrido) (Vito Mannone - Armand Traoré, Mikaël Samy Silvestre, Aaron James Ramsey) Trener: Arsène Wenger
Żółte kartki: Bruno Eduardo Regufe Alves 34', Jorge Ciro Fucile Perdomo 64', Álvaro Daniel Pereira Barragán 78', Fernando Francisco Reges 84' - Vassiriki Abou Diaby 31'
Sędziowali: Martin Hansson - Henrik Andren, Stefan Wittberg - Jonas Eriksson (SZWECJA)
Ocena sędziego: 8,0 / 10,0 Świetne zawody w wykonaniu Szweda. Przez cały mecz trzymał jedną linię w podejmowaniu decyzji. Kary indywidualne były jak najbardziej zasłużone. Mecz był toczony w niezwykle szybkim tempie, a sytuacji stykowych było naprawdę wiele. Martin Hansson czuwał jednak nad przebiegiem całego spotkania, zarazem dając piłkarzom pograć. Jego konsekwentna praca poskutkowała wypracowaniem sobie respektu wśród zawodników. Właściwie jedynymi drobiazgami, o jakie możemy mieć lekkie pretenje to niepodyktowany rzut rożny, co jest większą winą asystenta oraz brak "pedagogicznej rozmowy", którą mógł przeprowadzić w 63. minucie z Fabregasem i Álvaro Perreirą. Temu pierwszemu przydałoby się zwrócić uwagę na odepchnięcie przeciwnika, natomiast Portugalczykowi na wielkie zdolności aktorskie. Arbiter jednak po męsku podszedł do całej sprawy i puścił płazem oba nadużycia. Ciekawą sprawą jest gol na 2-1 dla FC Porto. Hansson dyktuje rzut wolny pośredni w polu karnym Fabiańskiego. Gracze gospodarzy szybko wznawiają grę i strzelają gola, natomiast goście wpadają w totalną konsternację. Tutaj trzeba sobie otwarcie powiedzieć, że sędzia nie miał żadnego obowiązku, aby dał znać gwizdkiem, kiedy można rozpocząć akcję (nie było kartki, a piłkarze nie kwapili się do ustawienia muru). Wobec tych wszystkich okoliczności, sędzia Martin Hansson potwierdził swoją światową klasę, panując nad bardzo szybkim i twardym meczem, nie będąc zarazem głównym aktorem tego widowiska. Zdarzenie z meczu barażowego pomiędzy Francją a Irlandią należy uznać chyba za wypadek przy pracy.
|